* * *

Ó ïî¿çä³, ùîðàçó, êîëè ÿ ÷óþ ñëîâî «ïðî¿çä», ÿ ìàëî íå ñì³þñÿ, ÿê
ó÷åíü ïî÷àòêîâî¿ øêîëè.

* * *

Ó ïî¿çä³, ùîðàçó, êîëè ÿ ÷óþ ñëîâî «ïðî¿çä», ÿ ìàëî íå ñì³þñÿ, ÿê
ó÷åíü ïî÷àòêîâî¿ øêîëè.

* * *

Äâîõ 19-ð³÷íèõ ìåøêàíö³â Ëüâîâà çàâåðáóâàëè ðîñ³éñüê³ ñïåöñëóæáè, ÿê³ âèäàâàëè ñåáå çà ñï³âðîá³òíèê³â ÑÁÓ. Þíàê³â ïåðåêîíàëè, ùî âîíè áåðóòü ó÷àñòü ó ñïåöîïåðàö³¿ ïðîòè «âîðîã³â Óêðà¿íè», ³ äîðó÷èëè ï³äïàëèòè ïîøòîâå â³ää³ëåííÿ òà äâåð³ ê³ëüêîõ êâàðòèð. Öå áóëà ñïðîáà åêñïëóàòóâàòè ïàòð³îòèçì óêðà¿íö³â òà ¿õíþ äîâ³ðó äî ïðàâîîõîðîíö³â, ùîá âèêîðèñòàòè ¿õ äëÿ ï³äðèâíî¿ ä³ÿëüíîñò³.

* * *

Ïðåçèäåíò Ôåðäèíàíä Ìàðêîñ-ìîëîäøèé ó â³âòîðîê î÷îëèâ ³íñïåêö³þ ìàéæå çàâåðøåíîãî ìîñòó Êàìàëàí³óãàí, ÿêèé ç'ºäíຠï³âí³÷íî-ñõ³äíó òà ï³âí³÷íî-çàõ³äíó ÷àñòèíè ïðîâ³íö³¿ Êàãàÿí.

ϳñëÿ çàâåðøåííÿ áóä³âíèöòâà âàíòîâèé ì³ñò äîâæèíîþ 1580 ìåòð³â ç'ºäíຠì³ñòà Àïàðð³ òà Êàìàëàí³óãàí. Öå ºäèíèé ì³ñò, ùî ïåðåòèíຠð³÷êó Êàãàÿí ó íàéï³âí³÷í³ø³é ÷àñòèí³ Êàãàÿíà.

* * *

Êàíäèäàò ó ïðåçèäåíòè â³ä ïàðò³¿ Ãîì³íüäàí (Ãîì³íüäàí) Õàó Ëóíá³í ñüîãîäí³ îãîëîñèâ ïðî ñâîþ ïîë³òèêó ùîäî îáîõ áîê³â ïðîòîêè, çàÿâèâøè ïðî íàì³ð â³äêðèòè ïðåäñòàâíèöòâà Ãîì³íüäàíó â Ïåê³í³ òà Øàíõà¿. Ðå÷íèê Ðàäè ó ñïðàâàõ ìàòåðèêîâîãî Êèòàþ Ëÿí Âåíüöçå çàÿâèâ, ùî êîíñóëüòàö³¿ òà îáì³íè ì³æ ñòîðîíàìè ïðîòîêè ïîâèíí³ çàëèøàòèñÿ îô³ö³éíèìè, îñê³ëüêè öå íàéêðàùèé ï³äõ³ä.

* * *

ÑØÀ çìîæóòü ïåðåäàòè Óêðà¿í³ ëèøå 20-50 ðàêåò "Òîìàãàâê" – öüîãî íåäîñòàòíüî, ùîá çì³íèòè õ³ä â³éíè, – FT.

«ÑØÀ ìàþòü áëèçüêî 4150 ðàêåò «Òîìàãàâê», àëå çìîæóòü ïåðåäàòè Óêðà¿í³ ëèøå ê³ëüêà äåñÿòê³â. Íîâ³ çàêóï³âë³ îáìåæåí³», — êîëèøí³é ÷èíîâíèê Ïåíòàãîíó Ìàðê Êàí÷³àí

ÁËÎÃÈ
ÊÍÈÆÊÈ

ÐÀØÊÀ Î×ÈÌÀ ̲ËÎØÀ

23:58 22.02.2012

ÐÀØÊÀ Î×ÈÌÀ ̲ËÎØÀ
"Rosja. Widzenia transoceaniczne, t. 2"
Czesław Miłosz
oprac. Barbara Toruńczyk
Zeszyty Literackie, Warszawa


"Kraina pusta, biała i otwarta / Jak zgotowana do pisania karta". Czeka, aż duch dziejów przyoblecze ją w człowieczeństwo.

Ów okrutny pamflet z III Części "Dziadów" Miłosz uznaje za esencję polskiej postawy wobec Rosji. W tej wizji lud rosyjski "jako zwierzęta i drzewa północy" jest czerstwy, lecz prymitywny i obezwładniony apatią. Jego oczy "wielkie i czyste" - niezmącone refleksją. Jego "pierś szeroka" skrywa gąsienicę duszy, która Polaka napawa grozą. Bo "gdy słońce wolności zaświeci, / Jakiż z powłoki tej owad wyleci?".

Miłosz podkreśla jednak, że prócz nienawiści do państwa przemocy poemat wyraża także współczucie dla jej ofiar.

Dusza rosyjska, Polska w złowrogim cieniu Rosji, wzajemna fascynacja i odpychanie - nici "innej Europy" gęsto przeplatają twórczość Miłosza. Właśnie ukazał się drugi tom jego wypowiedzi o Rosji z lat 1936-2004 o znaczącym podtytule: "Mosty napowietrzne".

Jak zapobiec przyszłym rżniątkom

W maju 1963 r. pisał z Berkeley do Jerzego Giedroycia: "żyję pod naciskiem (...) zagadek dotyczących stosunków pomiędzy umysłowością polską i rosyjską, literaturą polską i rosyjską". Własną rolę w budowaniu mostów określał jako "posuwanie naprzód świadomości", ale nie w dziedzinie polityki, jak chciałby redaktor paryskiej "Kultury", tylko "wszystkich spraw ludzkich". Gdy pod koniec lat 60. badał genealogię inteligencji polskiej, u rosyjskich autorów studiował problemy katolicyzmu i prawosławia, bo "tu jest platforma polsko-rosyjskiego porozumienia, w Polsce zupełnie zaniedbana". Nadzieję na "zażegnanie przyszłych rżniątek", czyli rzezi między narodami, dawała mu myśl, że część Polaków zrozumie tradycję wschodniego chrześcijaństwa i przebije się "przez warstwę nienawiści do głębszych, ekumenicznych źródeł".

Byli z Giedroyciem zgodni u progu lat 70.: Polska pogrąża się w "neo-endeckie mrakobiesje", jak stwierdzał Miłosz, a ratunkiem przed tym piekłem jest zaszczepianie wiedzy o "innej Rosji". Przezwyciężanie stereotypów.

Polacy naród gapiów

Linie mentalne, typowe dla Rosjan, kreśli Miłosz na podstawie "Doktora Żiwago".

Rosja jako "ciało mistyczne"; wiara w oczyszczającą moc zbiorowego cierpienia. Miłosz tej wiary nie podziela, bo, jego zdaniem, przekraczając pewną granicę, zbiorowe cierpienie owocuje bestialstwem. Pytany przez Josifa Brodskiego w 1989 r. o ideę narodu rosyjskiego jako Bogonosiciela nawiązuje do idei polskiego mesjanizmu i przestrzega, że obie są niebezpieczne.

W szkicu o Borysie Pasternaku rozważa powszechny w Rosji kult bezlitosnej historii, która toczy się jakoby wyznaczonym z góry torem, człowiek zaś jest tylko narzędziem tych potężnych procesów. W eseju o Osipie Mandelsztamie wyraża podziw dla instynktu państwowego Rosjan, jako przeciwieństwa polskiego pociągu do anarchii.

Ironia to broń podbitych, mieszkańcy Europy Środkowej są w niej zaprawieni - zauważał w czasach komunistycznej opresji. Panów zaś - Rosjan - cechuje samouwielbienie, nieodłączny składnik myślenia imperialnego. Nawet w Brodskim wyczuwał nostalgię za imperium. Pytany przez Giedroycia w 1996 r. o antyukraińskie wypowiedzi Brodskiego, stwierdził: "Miał wszystkie odruchy Rosjanina, a żadna siła nie zmusi Rosjanina do tego, żeby uznał Ukraińców za odrębną narodowość".

Polską odmianę donkiszoterii Miłosz analizuje na przykładzie stosunku Polaków do literatury rosyjskiej. Odrzucili ją po 1863 r. nie tylko w geście obrony przed rusyfikacją. "Dążność do uchwycenia bezwładu i oporu jako cech świata, w którym porusza się człowiek, a także bezwładu i oporu w nim samym, tj. skłonność realistyczna rosyjskich pisarzy, odpychała i raziła Polaków". Wywiedli bowiem z Rzeczypospolitej szlacheckiej obraz kondycji ludzkiej jako zasadniczo dobrej. Tymczasem u Dostojewskiego, Turgieniewa i Tołstoja znajdowali tylko ciemność, fatalizm i szpetotę. "Prawda o człowieku nie powinna być aż tak ponura, jeżeli miała być prawdą, to jedynie w zastosowaniu do Rosjan" - uznali. Zatem: dobro to my, zło to Rosja. Demonizm - pisze Miłosz - umieścili geograficznie w Rosji. A następstwa, jego zdaniem, są poważne. "Nieraz zapytywałem siebie, jak te polskie pokolenia się urządzały, żeby w swojej projekcji, w utrwalonych pojęciach o sobie, być tylko panami i paniami zawsze ubranym i nie obnażonymi nawet w śmierci".

Co to znaczy? To poetycka krytyka tego w Polakach, co wcześniej Stanisław Brzozowski piętnował jako polską ospałość i polski optymizm niedołęgów; ucieczkę od pytań fundamentalnych i zajęcie pozycji narodu gapia, który przygląda się z galerii "wielkiemu dramatowi świata".

Lecz nie dotyczyło to Miłosza. Z uporem obnażał rany wspólnej pamięci i "odcyfrowywał sens nieszczęść", jakie spadły na naszą część Europy.

Brodski, z którym łączyła go fascynacja myślą Lwa Szestowa, filozofa o ostrym poczuciu obecności zła w świecie, nazwał Miłosza Hiobem, który krzyczy nie o własnej tragedii, lecz tragedii samego istnienia.



 http://wyborcza.pl/1
Âñ³ ñòàòò³ ðîçä³ëó "ÊÍÈÆÊÈ"

afisha

Äîêóìåíòàö³ÿ "˳òôîðóìó" Äîêóìåíòè Êîíòàêòè
© Âñåóêðà¿íñüêà òâîð÷à ñï³ëêà "˳òåðàòóðíèé ôîðóì", 2005 - 2009 ð.
Ñòàðà âåðñ³ÿ ñàéòó